Czytelnia

Oświadczenie Rady Prawnej Episkopatu Polski po przegłosowaniu i podpisaniu ustawy o in vitro: http://episkopat.pl/dokumenty/pozostale/6767.1,Oswiadczenie_w_sprawie_konsekwencji_na_plaszczyznie_sakramentalnej_wynikajacych_z_glosowania_i_podpisania_u

Homilia wygłoszona przez abp. Józefa Michalika podczas uroczystości św. Bpa Stanisława na krakowskiej Skałce, 10 maja 2015 roku. 

http://jmichalik.episkopat.pl/dokumenty/6638.1,Wiernosc_prawom_moralnym_ratuje_narod_homilia_wygloszona_podczas_uroczystosci_sw_Bp_Stanislawa.html

 

 

ROZWAŻANIA DROGI KRZYŻOWEJ – 27.03.2015 R.

STACJA I

Jezus skazany na śmierć

Postawiono Go przed Piłatem pod zarzutem, że zagraża państwu: „Obwołał się królem, a każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się cezarowi”. Dobrze wiedzieli, że Jezus nie czyha na cesarski tron ani na fotel prokuratora, być może nawet rozumieli istotę Jego królestwa. Ale to był bardzo wygodny zarzut. Na wypadek, gdyby jednak okazał się niewystarczający, uruchomiono machinę propagandy i podburzania tłumu: „Żądajcie wolności dla Barabasza, a Jezusa każcie ukrzyżować”.

Zarzuty mieszania się w sprawy państwa, żądzy władzy, chęci królowania stawiane są i dzisiaj tym, którzy przemawiają w imieniu Jezusa. Nie brakuje także tych, którzy podburzają opinię publiczną: „Nie przyjmujcie Jezusa, On zabierze waszą wolność, wmiesza się w wasze życie, zabierze wam spokój sumienia. Wybierzcie raczej Barabasza, który jest co prawda zbrodniarzem, ale właśnie dlatego nie będzie od was wymagał uczciwości i życia w prawdzie”.

Bycie człowiekiem sumienia, życie w prawdzie, stawianie sobie wymagań, życie w obliczu Jezusa jest wyborem trudniejszej drogi. Życie bez wymagań, wolność bez odpowiedzialności, zatarcie różnicy między dobrem a złem, życie na styl Barabasza wydaje się o wiele łatwiejsze. W tym referendum także twój głos może się okazać decydujący.

Przepraszajmy za zagłuszanie naszych sumień i brak odwagi w wybieraniu dobra i prawdy: „Przepraszamy Cię Panie Jezu” (powtarzamy)

Przy tej stacji pomódlmy się za tych, którzy dokonują ważnych życiowych wyborów:

Ojcze nasz…

 

STACJA II

Jezus bierze krzyż

Życie przynosi niezliczoną liczbę krzyży… Choroby, troski materialne, brak godziwie wynagrodzonej pracy, życie w tempie przerastającym ludzkie możliwości, kryzys rodziny – to tylko niektóre z nich. Przed większością nie można się obronić. Przychodzą nieuchronnie, dopadają człowieka w najmniej oczekiwanej chwili. Wydaje się, że w konfrontacji z nimi niewiele mamy do powiedzenia. Pozostaje tylko tępa rezygnacja i ból.

Jezus, biorąc krzyż, też nie mógł się przed nim obronić. Wokół było pełno uzbrojonych żołnierzy i nienawistnych osób z tłumu. Jednak wzięcie krzyża przez Jezusa nie było aktem rezygnacji i beznadziei. Było świadomym wyborem, dokonanym o wiele wcześniej.

Największą ascezą jest umiejętność zaakceptowania cierpienia, które przychodzi. Przemiana go z przekleństwa w narzędzie zbawienia. Niesienie krzyża może stać się modlitwą, modlitwą o zbawienie świata.

Przepraszajmy za nasz bunt wobec cierpienia i brak wiary, że może ono przynieść błogosławione owoce dla nas i bliskich: „Przepraszamy Cię Panie Jezu” (powtarzamy)

Prośmy przy tej stacji o dojrzałość w konfrontacji z krzyżem dla nas i wszystkich dźwigających krzyż:

Zdrowaś Maryjo…

 

STACJA III

Pierwszy upadek Jezusa

„Ludzką rzeczą jest upadać, ale szatańską trwać w upadku”. I nie chodzi o to, że upadek jest konieczny, by stać się człowiekiem, że należy do istoty człowieczeństwa. Ale on się po prostu zdarza. Także upadek moralny, upadek w grzech. Grzech jest pewną konkretną rzeczywistością. Można ją zniszczyć tylko w jeden sposób – przez przebaczenie. Bóg niszczy nasze grzechy przebaczając nam nieustannie, okazując miłosierdzie tym, którzy o nie wołają. Przebaczenie nie jest zarezerwowane tylko dla Boga. Każdy z nas może usunąć czyjś grzech przebaczając mu. Pozwolić komuś powstać, powiedzieć mu: „Już się nie gniewam, tylko więcej mnie nie rań” – to nasz współudział w Bożym niszczeniu grzechu.

Przepraszajmy za to, że niechętnie i niezbyt często przychodzimy do Boga Miłosierdzia w sakramencie pokuty: „Przepraszamy Cię Panie Jezu” (powtarzamy)

Przy tej stacji pomódlmy się za tych, którzy dawno nie byli u spowiedzi, którym trudno przyznać się do grzechu przed sobą i przed Bogiem, aby zaufali Bożemu miłosierdziu:

Ojcze nasz…

 

STACJA IV

Jezus spotyka swą Matkę

Byłoby Jej lepiej nie widzieć cierpiącego Syna. To przecież doświadczenie gorsze od własnego bólu: patrzeć, jak cierpi kochana osoba, i nie móc temu zaradzić.

Bezradność wobec cierpienia bliskiej osoby jest jednym z najtrudniejszych uczuć jakie może przeżywać człowiek. Znają je dobrze ci, którzy towarzyszą swoim chorym współmałżonkom, rodzicom, dzieciom. Zna je wielu lekarzy i pracowników hospicjów.

A jednak ciągle nie brak takich, którzy mają odwagę stanąć twarzą w twarz z cierpiącym człowiekiem, stanąć jak Maryja wobec cierpiącego Jezusa. Jakże ważne jest wtedy przyjazne spojrzenie, potrzymanie za rękę, wspólne milczenie. I to uczucie, że nie trzeba przeżywać bólu w samotności.

Przepraszajmy za to, że nie potrafiliśmy i nie chcieliśmy być blisko cierpiących osób: „Przepraszamy Cię Panie Jezu” (powtarzamy)

Prośmy przy tej stacji, abyśmy nigdy nie uciekli przed cierpieniem bliskiej osoby, abyśmy mieli odwagę wytrwać przy łóżku, w szpitalu, hospicjum. Prośmy o siłę dla tych, którzy zmagają się z cudzym cierpieniem:

Zdrowaś Maryjo…

 

STACJA V

Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi

Gdybyśmy chcieli pochwalić postawę Szymona Cyrenejczyka, narażamy się na protesty: „Przecież został przymuszony, jaka jest wartość jego pomocy?”.

W świecie, w którym wolność staje się niemal wartością bezwzględną, wszelki przymus jest odbierany bardzo niechętnie. „Robię to, na co mam ochotę, nikt mnie nie będzie do niczego zmuszał” – słyszymy często z ust ludzi, zwłaszcza młodych. Słyszymy to w odniesieniu do zasad, przykazań, wartości. Często ci sami ludzie poddawani są drastycznym formom przymusu: przez swoich pracodawców, partnerów życiowych, osoby wywierające na nich różnorakie wpływy.

Przymus może być także wartością. Sportowiec przymusza się do treningu mimo bólu, by zdobyć medal; matka przymusza się do wstania w nocy, by podać dziecku lekarstwo; naukowiec przymusza się do pracy dzień i noc, by odkryć nową szczepionkę; rodzice przymuszają dziecko do nauki, by w przyszłości mogło znaleźć odpowiednią pracę.

Nie zawsze trzeba bać się przymusu, wysiłku, przełamywania siebie. Nikt nie bierze krzyża z ochotą, ale w wielu przypadkach z dźwigania krzyża wynika wielkie dobro.

Przepraszajmy, że nie wypełnialiśmy dobrze naszych zadań życiowych, naszego powołania, że zwyciężała w nas wygoda, lenistwo: „Przepraszamy Cię Panie Jezu” (powtarzamy)

Przy tej stacji pomódlmy się za osoby, które boją się jakiegokolwiek wysiłku, cierpienia, krzyża, aby jak mówił św. Jan Paweł II: wymagały od siebie, nawet wtedy gdy inni nie będą wymagać:

Ojcze nasz…

 

STACJA VI

Św. Weronika ociera twarz Jezusowi

Twarz Jezusa w czasie drogi krzyżowej z pewnością nie wyglądała zachęcająco: krew, pot, opuchlizna po licznych uderzeniach, grymas bólu. To była raczej twarz, przed którą się ucieka, niż ta, której się szuka. Mimo to Weronika podeszła do Jezusa, by symbolicznym gestem wyrazić swoje współczucie. Nagrodą dla niej stał się obraz twarzy Jezusa odbity na chuście. Odwaga tych, którzy nie boją się zbliżyć do cierpienia, by wyrazić swoją solidarność i udzielić pomocy, zawsze zostaje nagrodzona. Osoba, która niesie ulgę w cierpieniu, sama zostaje wewnętrznie przemieniona. Twarz Jezusa utrwala się w niej i staje się rozpoznawalna.

Przepraszajmy za brak odwagi w przyznawaniu się do Jezusa, obrony naszej wiary i Kościoła oraz stawania w obronie słabych i prześladowanych: „Przepraszamy Cię Panie Jezu” (powtarzamy)

Przy tej stacji pomódlmy się za tych, którzy z miłości do innych nie boją się zbliżenia do cierpienia. Pomódlmy się też za niewierzących lekarzy, pielęgniarki, pracowników służby zdrowia, by także w ich życiu znalazło się odbicie twarzy Jezusa:

Zdrowaś Maryjo…

 

STACJA VII

Drugi upadek Jezusa

Upadek w połowie drogi. Straciło się już wiele sił, zaczynają ogarniać wątpliwości. Jezus czuje się coraz bardziej sam. Chwila nieuwagi i znów boleśnie się kaleczy. A wydawało się, że niewiele zostało do końca drogi.

W połowie drogi życia człowieka, małżeństwa, rodziny także pojawiają się nowe zagrożenia upadkiem. Entuzjazm zostaje wyparty przez rutynę, miłość zdaje się wyczerpywać. Dorosłe dzieci przygotowują się do opuszczenia domu, rodzice są im już mniej potrzebni. Pojawia się pytanie o cel życia. Może się także zjawić inna osoba – młodsza, bardziej atrakcyjna… Wiele małżeństw właśnie w tym czasie przeżywa poważny kryzys, zdarzają się upadki, zdrady. Na nowo zostają ukazane fundamenty małżeństwa – czy było budowane na skale wiary, czy może tylko na piasku emocji.

Przepraszajmy za to, że zbyt pochopnie ulegaliśmy pokusom i sytuacjom, które mogły zagrażać wierności naszemu powołaniu – szczególnie małżeńskiemu, naszej wierności wobec przykazań i zasad moralnych: „Przepraszamy Cię Panie Jezu” (powtarzamy)

Przy tej stacji pomódlmy się za rodziny przeżywające kryzys, pokusę zdrady, rozwodu. Panie Jezu, dodaj im sił, by przetrwali z Tobą:

Ojcze nasz…

 

STACJA VIII

Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty

Płakały nad Jezusem, okazując swoją wrażliwość. Jezus nie odrzucił ich łez, współczucia, ale skierował ich uwagę na nie same.

Zajmowanie się cudzym bólem, kiedy się nie pomaga i stoi z boku, niczego nie daje. Odwraca natomiast uwagę od nas samych. Jednym ze znanych sposobów na niezajmowanie się sobą jest zajęcie się życiem innych ludzi, zwłaszcza ich wadami. Może ono przybierać różne formy: narzekań, obmowy, plotki. Wszystkiemu winni są tamci: współmałżonek, sąsiad, szef w pracy, urzędnicy, politycy, rząd, wrogie siły, media… Nawet jeśli jest w tym wiele racji, to przecież naszym obowiązkiem jest przede wszystkim zajmowanie się sobą, własnym uświęceniem, wypełnienie własnego powołania. Samą krytyką innych i narzekaniem nie osiągnie się niczego. Jezus dał nam konkretne zadania do wypełnienia. Wezwał nas, byśmy byli Jego świadkami, byśmy nieśli ludziom Jego DOBRĄ Nowinę.

Przepraszajmy za nasze grzechy obmowy, oszczerstwa, niesłusznego osądzania innych, plotkowania, narzekania: „Przepraszamy Cię Panie Jezu” (powtarzamy)

Przy tej stacji pomódlmy się za tych, którzy są zgorzkniali, pogrążeni w narzekaniach i krytykach. Panie Jezu, natchnij ich optymizmem.

Zdrowaś Maryjo…

 

STACJA IX

Trzeci upadek Jezusa

Upadek u końca drogi. Sił już nie wystarcza, własna słabość denerwuje, drażni. Ludzie wokół wydają się być coraz bardziej zajęci własnymi sprawami. Człowiek czuje się opuszczony, pozostawiony samemu sobie.

Koniec życia jest trudny dla każdego. Ludzie mawiają, że starość się nie udała Panu Bogu. A przecież może to być czas piękna i radości, czas zbierania owoców, doświadczeń. Wiele zależy od tego, w jaki sposób przeżyło się życie. Starość nie musi być upadkiem, porażką, bezsensownym czasem. Może być też czasem uczenia się pokory, przyjęcia swoich ograniczeń, słabości, odkrycia, że nasze życie ostatecznie zależy od Boga, a nie od naszej siły, mądrości, przebiegłości.

Przepraszajmy, że nie potrafiliśmy zaakceptować naszych ludzkich ograniczeń, słabości, niedoskonałości, a również, że nie docenialiśmy wartości ludzi starszych: „Przepraszamy Cię Panie Jezu” (powtarzamy)

Przy tej stacji pomódlmy się za ludzi starszych, by byli otoczeni szacunkiem i zrozumieniem, a także, by umieli przeżywać swą starość w sposób pogodny i przyjazny. Pomódlmy się za nas, byśmy umieli czerpać z ich doświadczeń i równocześnie pomagać im w odnajdywaniu się w ich trudnej rzeczywistości.

Ojcze nasz…

 

STACJA X

Pan Jezus obnażony z szat

Nagość może mieć różne znaczenie. W Raju była czymś naturalnym, danym człowiekowi, by się nią cieszył. Po grzechu pierworodnym stała się wstydliwa. Odsłonięcie czyjejś nagości wbrew jego woli oznacza pohańbienie, uczynienie kogoś całkowicie bezbronnym. Odebranie nawet ubrania to wyzucie ze wszystkiego.

Jezus pohańbiony, pozbawiony wszystkich posiadanych rzeczy, mający do dyspozycji tylko siebie: swoje ciało, swoje cierpienie, swój wstyd. A jednak zwycięski, zbawiający.

Najważniejszym z dóbr posiadanych przez człowieka jest on sam. Do tego, co naprawdę ważne w życiu: miłości, przyjaźni, wierności – nie potrzeba żadnych rzeczy. O wiele ważniejsze od tego, co zrobimy z naszymi dobrami, jest to, co zrobimy z nami samymi.

Przepraszajmy za nasze grzechy dotyczące naszego ciała i ciała naszych bliźnich, za brak skromności w myślach, słowach, ubiorze, zachowaniu: „Przepraszamy Cię Panie Jezu” (powtarzamy)

Przy tej stacji módlmy się za tych wszystkich, którzy mają problemy związane z własnym ciałem. Prośmy, by umieli odzyskać jego godność, zobaczyć na nowo jego piękno, którego nie wolno zniszczyć. Jezu, uczyń nasze ciała narzędziem miłości, a nie grzechu.

Zdrowaś Maryjo…

 

STACJA XI

Pan Jezus przybity do krzyża

By wbić gwóźdź w żywe ciało, trzeba być bardzo oswojonym z zadawaniem bólu. Zwykły człowiek nie jest zdolny do takiego zachowania. Aby zrobić z kogoś narzędzie do zadawania bólu, trzeba go z nim stopniowo oswajać. Dzisiaj bardzo często młodym ludziom pokazuje się ból na ekranie telewizora, komputera, na pierwszej stronie kolorowych tabloidów. W grach komputerowych często wygrywa ten, kto zada przeciwnikowi więcej bólu. A potem gra przenosi się do życia.

Ból zadają najczęściej ci, którym zadawał go ktoś inny; ci, którzy nie byli kochani, nie byli uczeni wrażliwości na drugiego człowieka. Dzieci, dla których rodzice nie mieli czasu, które wychowały się w rodzinach, gdzie konflikty rozwiązywało się krzykiem i biciem; dzieci, które słyszały zawsze tylko poniżające słowa krytyki, dzieci porażone złym dotykiem.

Przepraszajmy za to, że kiedykolwiek, nawet w najmniejszy sposób skrzywdziliśmy kogoś, zadaliśmy ból przez słowo, gest, zachowanie, że przezywaliśmy poniżaliśmy, przeklinaliśmy innych „Przepraszamy Cię Panie Jezu” (powtarzamy)

Przy tej stacji módlmy się za ludzi zranionych przez innych, nieraz najbliższych, by umieli wyleczyć swoje rany, by nie szukali zemsty przez zadawanie bólu innym, by zostali uzdrowieni przez miłość.

Ojcze nasz…

 

STACJA XII

Pan Jezus umiera na krzyżu

Obok krzyża Jezusa znalazły się różne osoby. Niektóre z nich znamy z imienia lub z funkcji, którą pełniły, większość pozostaje bezimienna.

Byli arcykapłani i uczeni w Piśmie, właściwi sprawcy ukrzyżowania Jezusa; byli rzymscy żołnierze, zadający bez wahania cierpienie, nieraz z widoczną przyjemnością na twarzy; był napełniony nienawiścią tłum, często ludzi prymitywnych, dla których patrzenie na krzyż było rodzajem rozrywki; był urągający złoczyńca; byli ludzie, którym być może nie podobało się ukrzyżowanie Jezusa, ale się temu nie przeciwstawili z obawy o własne życie.

Obok krzyża Jezusa były dobre, współczujące kobiety, Jan, który wytrwał do końca, łotr, który w ostatniej minucie życia prosił o przebaczenie i je uzyskał. Pod krzyżem Jezusa stała Matka.

Pod krzyżem Jezusa znalazł się jakby świat w miniaturze: mieszanina zła i dobra, nienawiści i miłości, szyderstwa i współczucia. Z wysokości krzyża Jezus przemówił tylko do Matki, do Jana i do dobrego łotra. Z wysokości krzyża Jezus zauważał tylko to, co dobre, piękne i wartościowe.

Przepraszajmy za to, że często w naszym życiu przechodzimy obojętnie wobec krzyża Jezusa, że nie doceniamy tego co dla nas uczynił, że nie zadziwiamy się nad ogromem miłości Boga wobec człowieka; „Przepraszamy Cię Panie Jezu” (powtarzamy)

Przy tej stacji módlmy się za nas samych, byśmy mieli Jezusowe spojrzenie, byśmy umieli dostrzegać to, co piękne i wartościowe, nawet pośród zła i nienawiści.

Zdrowaś Maryjo…

 

STACJA XIII

Jezus zdjęty z krzyża

Maryja i bliscy Jezusa, kiedy dotykali Jego martwego ciała, widzieli zastygającą krew wypływającą z przebitego boku, doznawali ogromnego bólu. Mogli mieć również poczucie porażki. Stanięcie wobec śmierci bliskiej osoby w pewien sposób wystawia na próbę naszą wiarę. Trudne jest odejście rodziców, współmałżonka, brata czy siostry. Jeszcze trudniejsza jest śmierć małego dziecka czy młodej osoby. Często obrażamy się wtedy na Pana Boga, rzucamy Mu w twarz pytanie: „Dlaczego?”. Są i tacy, którzy tracą wiarę, odchodzą, wątpią.

Ale Bóg nie obiecał nikomu, że nie umrze. Nie obiecał, że grób nie będzie obecny na naszej drodze. Bóg przeżył śmierć własnego Syna, by nam pokazać, że śmierć nie jest końcem, lecz początkiem prawdziwego życia. Nie można się obrażać na Boga, że nie spełnia obietnic, których nigdy nie dawał.

Przepraszajmy, że w trudnych sytuacjach i wydarzeniach naszego życia nie szukaliśmy pomocy u Boga i w Jego Ewangelii, ale próbowaliśmy po swojemu sobie poradzić, może nawet szukając pomocy w horoskopach, wróżbach i podobnych praktykach: „Przepraszamy Cię Panie Jezu” (powtarzamy)

Przy tej stacji pomódlmy się za tych, którzy nie potrafią sobie poradzić po śmierci bliskiej osoby.

Ojcze nasz…

 

STACJA XIV

Jezus złożony do grobu

Nie wierzyli w zmartwychwstanie. Ale tak na wszelki wypadek kazali zatoczyć kamień i postawić żołnierzy. Nie mieli nadziei, która mogłaby sięgnąć poza grób. Nawet najbliższym Jezusa trudno było uwierzyć w zmartwychwstanie.

Pokusa sprowadzenia człowieka tylko do ciała, do tego, co widoczne, do „tu i teraz” ciągle staje przed nami. Liczy się tylko doczesność, trzeba się jakoś urządzić, mieć coś z życia. Potem jest tylko grób, nad którym nie warto się zastanawiać. Poza grobem nie ma niczego, o czym warto byłoby myśleć.

Dramatyczne skrócenie perspektywy ludzkiego życia tylko do doczesności powoduje zakłamanie prawdy o człowieku. Niedostrzeganie naszego powołania do wieczności skłania do myślenia, że jesteśmy tylko jakimś doskonalszym rodzajem zwierząt, dla których jedynym zadaniem jest troska o przetrwanie gatunku na ziemi. Człowiek widziany w perspektywie wieczności, powołany do niekończącej się przyjaźni z Bogiem, ukazuje się w całym swoim blasku.

Przepraszajmy, że nasze wybory życiowe, decyzje miały na względzie tylko nasze doczesne życie, a nie brały pod uwagę naszego powołania do wieczności: „Przepraszamy Cię Panie Jezu” (powtarzamy)

Przy tej stacji módlmy się za wszystkich, którzy utracili perspektywę wieczności, którzy nawet wierząc w Boga, oczekują Jego pomocy jedynie w sprawach doczesnych.

Zdrowaś Maryjo…

 

 

 

 

Dramatyczny list lekarki POZ – jaka jest naprawdę sytuacja w służbie zdrowia:  http://www.idziemy.pl/polityka/dramatyczny-list-lekarki-poz/

 

Warto zapoznać się z inicjatywą modlitwy rodziców za dzieci i dołączyć do powstającej róży w naszej parafii. Kontakt z ks. proboszczem.

www.rozaniecrodzicow.pl